Dwa tygodnie ścigania w Hiszpani za nami

Dzisiaj kolarze startujący w w Vuelcie dostali wolne od organizatorów. Za nimi drugi period hiszpańskiego wyścigu, jeden z najcięższych tygodni we wszystkich wyścigach World Touru. Ogromne góry oraz przewyższenia, jakie pokonywali uczestnicy budziły wielki ból głowy dla widzów, a to, jak kolarzy piekły nogi ciężko opisać. Jak już przystało na tegoroczną Vuelte, nie mogło obyć się od kolejnego skandalu wywołanego przez motocyklistę. Faworyci nie zawiedli fanów i samych siebie, fantastyczna walka o każdą sekundę oraz fantastyczna jazda naszego górala Rafała Majki.

Po dniu przerwy na kolarzy czekało 6 etapów do kolejnego wolnego. Pierwszy z nich to jeden z najcięższych w ostatnich latach dzień wyścigu. Przewyższenie na odcinku 140 kilometrów sięgało blisko 5 tysięcy metrów! Był to prawdziwy gigant dla wszystkich kolarzy. Telewidzowie mieli okazję obejrzeć ten etap od początku do samego końca. Kto nie oglądał stracił niesamowite widowisko jakie dostarczyli wszystkim kolarze. 11 etap w Andorze rozpoczął wyłonił pierwszego wielkiego lidera wyścigu. Kolarz Giant-Alpecin, Tom Domoulin nie był w stanie obronić się przed kolarzem Astany Fabio Aru. Młody Włoch dzięki atakowi, jaki przeprowadził na ostatnim podjeździe przed metą, zdołał zyskać wystarczająco dużą przewagę, by zdobyć czerwoną koszulkę lidera wyścigu. Sam etap wygrał klubowy kolega Aru, Mikel Landa. Ostatnie miejsce podium wywalczył kolarz ekipy Sky, Boswell, który cały dzień spędził w ucieczce. Nasz najlepszy zawodnik, Rafał Majka dojechał do mety na dobrym, szóstym miejscu z ponad 2 minutową stratą do Landy, a 50 sekund brakło do nowego lidera Aru. Pozytywnie zaskoczył Domoulin, który przez większości był skazywany na porażkę na tak ciężkim etapie. Kolarz Giant pokazał, że jazdy po górach nie są mu obce i na mecie zawitał z 3 minutową stratą do zwycięzcy. Mimo iż stracił on koszulkę lidera to i tak był w stanie utrzymać się w pierwszej trójce klasyfikacji generalnej. Rafał Majka awansował na 4 miejsce.


Jednak cały dzień nie był tak piękny, jak można wnioskować. Już na samym początku etapu lider ekipy Sky, Christopher Froome upadł i uderzył o barierkę. Na ekranach monitorów można było dostrzec, że kolarz odczuwa ogromny ból na całym ciele. Mimo to postanowił kontynuować swoją jazdę. Niestety nie był on w stanie wkręcić się na odpowiednie obroty i nawet jego pomocnicy nie byli w stanie dociągnąć go do czołówki. Froome dojechał do mety, lecz nazajutrz po wykonaniu badań okazało się, że kolarz doznał złamania nogi i musiał zrezygnować z dalszej jazdy. Do kolejnego przykrego incydentu doszło z kolarzem z Tinkoff Saxo, który został 'zaatakowany' przez motocykl jednej z telewizji. Serio Paulinho, jeden z ważniejszych pomocników Rafała Majki został zahaczony i doszło do rozcięcie nogi. Zawodnik mimo okropnego krwawienia i próby tamowania przez lekarza wyścigu musiał się wycofać. W szpitalu zostało mu założone aż 18 szwów, z czego aż 6 wewnętrznych. Właściciel Rosyjskiej ekipy na swoim Twitterze szybko opublikował wiadomość, że rozmyśla nad wycofaniem całej drużyny ze względu na bezpieczeństwo. Przypomnę również, iż Peter Sagan został w podobny sposób potraktowany przez motocyklistę i też opuścił przedwcześnie wyścig. Jest to skandal, który dotyczy całego sezonu kolarskiego. W tym roku doszło już do kilka tego typu incydentów, a szefowie UCI nic sobie z tego nie robią.

Po piekielnym dniu na kolarzy czekał lżejszy dzień. Etap przelotowy z finiszem dla sprinterów, z jedną premią górską drugiej kategorii w środkowe części trasy. Faworytem etapu był John Degenkolb, który czekał na swoje pierwsze zwycięstwo etapowe. Niestety po raz kolejny niemiecki zawodnik musiał obejść się smakiem. Peleton, który zbyt późno wziął się do pracy, uciekających kolarzy złapał na 200 metrów przed metą. Duże zamieszenia w peletonie na końcowych kilometrach spowodował loterię na mecie. Najszybszy okazał się kolarz ekipy Treck, Danny Van Poppel. Młody, dobrze zapowiadający się zawodnik zostawił za sobą drugiego Impeya oraz trzeciego tego dnia Van der Sande. Jak widać podium należało do innych kolarzy niż dotychczas. Degenkolb na metę wpadł dopiero 5 i nie krył swojego zdenerwowania po przekroczeniu kreski. Vuelta w tym roku rozpieszcza młodych, świeżych kolarzy, którzy bez żadnego szacunku walczą z najlepszymi.


Kolejny, już 13 dzień wyścigu był idealny dla uciekinierów. Od samego początku ruszyła duża grupa kolarzy, która między sobą rozwiązała sprawę zwycięzcy etapowego. W tej grupie jechał zawodnik Tinkoff Saxo Paweł Poljański, który w sprinterskiej końcówce nie był w stanie walczyć z resztą. Tego dnia los szczęścia padł na kolarza Lampre Nelsona Oliveira. Portugalczyk znany ze znakomitej jazdy na czas, spróbował swoich sił atakując 20 kilometrów przed metą. Zaskoczeniem było brak jakiejkolwiek reakcji kolarzy z ucieczki. Przewagę jaką szybko osiągnął pozwoliła mu dojechać do mety i cieszyć się ze zwycięstwa. Z grupy najszybszy był Simon z Cofidisu, a trzecie miejsce w CV wpisać mógł Roche. Rafał Majka otoczony swoimi kolegami z drużyny dojechał spokojnie w peletonie.

Następny etap był następny z kolei, który okazał się szczęśliwy dla jednego z zawodników ucieczki. Trasa 215 kilometrowa z finiszem na szczycie Alto Campo okazał się najlepsza dla kolarza BMC, De Marchi. Drugi na metę ze stratą 20 sekund wjechał Puccio, a czołówkę zamknął Rojas z Movistaru. Drugi wyścig natomiast panował w peletonie, gdzie grupa faworytów szukała sekund by zbliżyć się do lidera Aru. Najszybciej z faworytów wjechał Quintana, następnie Rodriguez dalej Chavez oraz Aru. Rafał Majka dojechał na 10 miejscu ze stratą kilku sekund do Quintany i Aru. Fatalne warunki jakie panowały na szczycie góry nie sprzyjały zawodnikom oraz samym dziennikarzom czy to kibicom. Mgła wraz z deszczem oraz bardzo niska temperatura mogła bardzo zaszkodzić organizmom kolarzy na drugi dzień. Ekspert telewizji Eurosport Jose Antonio Flecha wzbudził uśmiech wielu telewidzów, którzy z uśmiechem na twarzy oglądali Hiszpana ubranego w czapkę zimową oraz rękawiczki.

Wielki dzień Rafała Majki, 15 etap wzbudził niesamowite emocje wśród wielu Polaków oglądających Vuelte. Drugie miejsce na szczycie, tuż za samym Rodriguezem dało Rafałowi wielką wiarę w swoje umiejętności, a nam ogromną radość. Etap o długości 176 kilometrów z finiszem na Sostres spowodował spłaszczenie się czołówki klasyfikacji generalnej. Fabio Aru utrzymał swoje prowadzenie, jednak przewag ta wynosiła już tylko 1 sekundę nad Hiszpanem Rodriguezem. Nasz lider Tinkoff Saxo awansował już do pierwszej trójki i do lidera w tym momencie Polak z Zegartowic tracił 1.24. Były lider, Tom Domoulin wciąż zaskakiwał i dał się 'zjeść' wielkim wspinaczom. Holender w generalce po 15 etapie był o sekundę niżej od Rafała Majki. Kolejny ciężki etap zapowiadał się pod tytułem 'Odjechać Domoulinowi'. Tak większość ekip, gdzie liderzy walczyli o wygraną nastawiali się w swoich busach drużynowych.

Poniedziałek był ostatnim momentem by Aru, Rodriguez czy Majka spróbowali zyskać sporą przewagę nad kolarzem Giant-Alpecin przed środową czasówką. Na trasie 16 etapu organizatorzy dla kolarzy przygotowali aż 7 premii górskiej z finiszem na podjeździe. Ostatni decydujący podjazd był jednym z najcięższych w całym tegorocznym sezonie. Teoretycznie krótka 6 kilometrowa 'wędrówka' na szczyt okazała się ścianą dla najlepszych. Momentami nachylenia sięgało ponad 20%!


Dzień raz kolejny padł łupem zawodnika z ucieczki. Po czterech latach bez jakiegokolwiek zwycięstwa przypomniał o sobie Franc Schleck z Treck Factory. Pokazał, że wciąż jest silnym kolarzem potrafiącym dobrze pojechać w górach. Razem z nim w czołówce na drugim miejscu dojechał Kolumbijczyk Torres. Wielkie zwycięstwo Schlecka było jedno, a walka która toczyła się za ucieczką zmieniła losy wyścigu. Fabio Aru, który momentami podczas etapu miał problemy nie zdołał obronić koszulki lidera i stracił nią na rzecz Rodrugeza. Rafał Majki na którego wcześniej fantastycznie pracował Paweł Poljański dojechał na 11 miejscu, nie tracąc swojego dobrego miejsca w generalce. Niestety dla czołówki kampania, by odjechać Domoulinowi nie wyszła za dobrze. Holender wciąż jest 4, a do lidera traci prawie dwie minuty. Jest to zawodnik znakomicie jeżdżący na czas i Hiszpan, Włoch oraz Polak będą musieli dokonywać cudów na trasie środowej czasówki.

 

Autor: Gaspar Otok

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Patronat / Współpraca

79 tour de pologne 2022 logo

 

Podkarpacka-Liga-Rowerowa

MaratonMTB.PL

 

 

 

Tauron Lang Team Race psr  Mistrzostwa Polski w kolarstwie szosowym

 LOGO Vienna Life Lang Team Maratony Rowerowe BIKE DAYS logo NT150px 

  logo face black  150cm PĘTLA KOPERNIKA

Harpagan 52 - Człuchów