Pierwszy i drugi tydzień wyprawy "Misja JuT" - relacja

1 sierpnia grupa 38 rowerzystów odważnie wyruszyła w daleką podróż -  8 tygodniową wyprawę „Misja JuT – Ostatnie Okrążenie".

 

Przeczytajcie relacje z pierwszych dwóch tygodni Misji.

 

Podsumowanie 1 tygodnia Misji JuT - Ostatniego Okrążenia grupy NINIWA Team.


Kiedy 38 osób wyrusza w 8-tygodniową podróż, raczej nikt nie pomyślałby, że ktoś z nich może czuć się samotny. Jednak czy na pewno?

 

NINIWA Team rozpoczął swoją 10. wyprawę. 1 sierpnia wystartowała pętla dookoła Morza Czarnego w ramach Misji JuT – Ostatnie Okrążenie. Jej uczestnicy pokonali dotychczas ponad 1000 km, czyli spełniony został założony przez organizatorów plan minimum kilometrów na tydzień. Niedzielę (07.08) rowerzyści spędzili w Kijowie, nabrali sił na kolejny tydzień podróży.

W drodze rowerzyści spędzają większość dnia. Część tego czasu zajmują przerwy, które wymagają sprawności i szybkości. Nie ma tu miejsca na zbyt wiele rozmów. W drodze można trochę porozmawiać, czasem się powygłupiać, jednak głównie jedzie się w milczeniu. W dzisiejszym zabieganiu, mało kiedy mamy nawet godzinę czasu dziennie na refleksyjne myślenie, w samotności. Na wyprawie jest go aż nadto. Bycie sam ze sobą bywa uwalniające, pozwala spojrzeć na siebie bez maski, bez image'u wypracowanego we własnym środowisku. W tym wszystkim pomaga jednak świadomość, że ostatecznie nie jest się samemu. Wynika to z kilku faktów.

Pierwszy to wspomniana grupa, której choć trzeba się uczyć i bywa trudna, daje jednocześnie ogromne wsparcie. W szerszym wymiarze rowerzyści mają jeszcze więcej towarzyszy. Jak co roku, tak i tym razem intencję wyprawy podejmują także inne grupy rowerowe w ramach akcji „Together – jedź z nami". W tym roku o Boże miłosierdzie dla świata modli się i pedałuje także 6 innych grup. Wszyscy jadą z tym samym logiem, choć w różnych kierunkach.

W kontekście duchowym rowerzystów wspiera trzech patronów rajdu, wszyscy związani z Bożym miłosierdziem: św. s. Faustyna Kowalska, św. Jan Paweł II i bł. ks. Michał Spoćko. Tych postaci nie trzeba przedstawiać.

Tradycją NINIWA Teamu są codzienne relacje z wyprawy publikowane na stronie www.niniwateam.pl. Dzięki temu, wirtualnie podróżować może z grupą dużo większe grono wirtualnych rowerzystów. W tym roku organizatorzy pokusili się nawet o angielskie wersje relacji, żeby powiększyć zasięg odbiorców. A chętnych do śledzenia ich przygód jest coraz więcej, zwłaszcza po minionych ŚDM w Krakowie, które otworzyły zagranicę na zainteresowanie Polską!

Na koniec jeszcze inny wątek. Do rozważania o samotności dobrze wpisuje się także obecny gospodarz grupy pielgrzymów – Ukraina. Kraj rozdarty etnicznie, o różnych wizjach polityki, a jednak w efekcie bardzo osamotniony. W tych minionych dniach pobytu w tym kraju, rowerzystom nie brakowało okazji do rozmów o wojnie i destabilizacji Ukrainy. „Czy mówi się w Polsce o tej wojnie?" - pytają mieszkańcy. Wielkie nadzieje na wsparcie z zagranicy, raz po raz rozbijają się w międzynarodowych grach politycznych, jak fale o skały. Jak uśmierzyć ten ból? NINIWA Team ma jedną odpowiedź – logo na swoich koszulkach. Promienie miłosierdzia, które mogą odwrócić najtrudniejszą sytuację. Morze Czarne jest też symbolicznie czarne. To region szczególnie mocno dotknięty z każdej strony niepokojami społecznymi lub wojnami. Ocierając się o nie, podróżnicy chcą zaszczepić choć iskierkę nadziei dla spotykanych po drodze ludzi.

 

 

Podsumowanie 2 tygodnia Misji JuT - Ostatniego Okrążenia grupy NINIWA Team.

 

Powtórka z Policji

Rosja powitała 38 Polaków przemierzających pętlę dookoła Morza Czarnego. Było to typowe dla tego kraju powitanie. Nie zabrakło służb w mundurach i nieco wymuszonej „opieki" podobnej do tej, gdy przed trzema laty NINIWA Team pędził na Syberię.

 

O ile pierwszy tydzień „Misji JuT – Ostatniego Okrążenia" kończył się w wygodnych i przyjemnych warunkach oblackiej gościny w Kijowie, tak drugi zwiastował coś zupełnie innego. Rowerzyści w drodze do granicy z Rosją odwiedzili we wtorek 9.08 oblatów w Połtawie, a dalej kierowali się przez Charków w stronę Rosji. Dotarli na przejście graniczne 10.08 wieczorem, ale dopiero koło północy udało się wszystkim osobom przekroczyć granicę. Każdy uczestnik doświadczył czterech etapów szczegółowej kontroli bagażu oraz środka transportu. Padały też różne pytania ze strony celników, niektóre dość nietypowe jak np. „Kto wyzwolił Polskę z rąk hitlerowców?". Sławka Kunickiego, popularnego członka grupy zwanego „Górnikiem" podejrzewano o filmowanie kontroli ze szczytu swojej ogromnej flagi Polski osadzonej na wysokiej wędce, którą i tym razem zabrał ze sobą. Mimo rzetelnej kontroli flagi, a także innych sprzętów elektronicznych, kamer i aparatów – tajnych nagrań nie znaleziono.

Kontrola była uciążliwa i niepokojąca, zwłaszcza w okolicznościach konfliktu zbrojnego w tym rejonie. Z racji nocnych godzin, przebiegła jednak dość sprawnie, jak na wszystkie okoliczności. Szczęśliwie grupa nie doświadczyła do tej pory wojny bezpośrednio, a jedynie poprzez zasłyszane na Ukrainie opowieści, a także nazajutrz po pobudce, gdy rowerzyści rozejrzeli się dookoła i zorientowali się, że rozbili obóz w wojskowych okopach. To jednak nie koniec przygód z mundurami. Od tej pory grupie regularnie towarzyszyła Policja rosyjska. Z początku doraźnie co jakiś odcinek legitymując uczestników, sprawdzając wizy i dopytując o charakter tego nietypowego przejazdu. Za każdym razem tłumaczenia, wyjaśnienia itd. Wszystko w życzliwej atmosferze i z troską, ale jednak z pewnym, psychicznym obciążeniem i uniemożliwiając płynną, sprawną jazdę.

Od piątku 12 sierpnia Policja już praktycznie nie pozostawia grupy bez opieki. Obciążające psychicznie jest ciągłe patrzenie podróżnikom na ręce, lub jak kto woli, na koła. Niestety ludność miejscowa Policji bardzo się boi, więc odbija się to mocno na życzliwości od gospodarzy, którą z reguły rowerzyści mocno doświadczają na wschodzie. Ostatnie dni minionego tygodnia to noclegi pod kontrolą funkcjonariuszy, bez wody, o pysznych kartoszkach już nie wspominając. Na dodatek deszcze, ulewy, przeziębienia, osłabienia. Z taką perspektywą na dzień pod cieknącą mocno chmurką pielgrzymi obudzili się w niedzielę wychodząc z namiotów. Trudno o regenerację sił, a jednak opatrzność nie zawodzi grupy po raz kolejny. Cudownie pojawia się człowiek odpowiedzialny za lokalną halę sportową. Nadzieje ożywają! I rzeczywiście, odpoczynek niedzielny w świetnych warunkach.


Od poniedziałku 15.08 rozpoczął się kolejny tydzień jazdy. Tym razem na południe w kierunku Gruzji. Czy Policja dalej będzie kontrolować grupę? Czy pogoda się poprawi? Relacje z rajdu śledzić można codziennie stronie internetowej grupy: www.niniwateam.pl.

 

 

Zobaczcie też: NINIWA Team nie zostaje na kanapie

 

 

Źródło: Krzysztof Zieliński - NINIWA Team

Tags: Wyprawa, NINIWA Team

Patronat / Współpraca

79 tour de pologne 2022 logo

 

Podkarpacka-Liga-Rowerowa

MaratonMTB.PL

 

 

 

Tauron Lang Team Race psr  Mistrzostwa Polski w kolarstwie szosowym

 LOGO Vienna Life Lang Team Maratony Rowerowe BIKE DAYS logo NT150px 

  logo face black  150cm PĘTLA KOPERNIKA

Harpagan 52 - Człuchów