Szósty tydzień wyprawy "Misja JuT" - relacja

1 sierpnia grupa 38 rowerzystów odważnie wyruszyła w daleką podróż -  8 tygodniową wyprawę „Misja JuT – Ostatnie Okrążenie". W trasie są już 7-ty tydzień.

 

My zapraszamy Was do przeczytania relacji z szóstego tygodnia Misji.

Przekraczanie granic

Zakończył się 6. tydzień tegorocznej wyprawy NINIWA Team. Za nimi Azja, choć przekroczonych granic było znacznie więcej – i to nie tylko tych geograficznych. Przed rowerzystami cała masa mniejszych granic. Pora na jazdę przez Bałkany.


Misja JuT – Ostatnie Okrążenie trwa już prawie półtora miesiąca. W tym czasie kolarze zrobili niespełna 6000 km, czyli prawie 1000 na tydzień. To zdecydowanie wyżyłowane założenie, tym bardziej przy wysokich górach Kaukazu, ale było konieczne, żeby zrealizować ideę rajdu dookoła Morza Czarnego. Do tej pory najbardziej zauważalną granicą pokonaną przez śmiałków była granica kontynentów. Z powrotem do Europy podróżnicy przedostali się promem przez Cieśninę Bosfor po całodziennej przeprawie przez Istambuł. To wyzwanie przypadło w środę 7 września. 20 milionów mieszkańców miasta, tysiące samochodów na totalnie zapchanych 5-6 pasach ruchu i ciągła koncentracja na drodze – tak zapamiętają ten stresujący dzień członkowie ekipy.

Przez Istambuł ciekawie się jechało, choć dziwnie. Bałem się tych korków, mnóstwa samochodów. Olbrzymie miasto.

- relacjonuje Paweł Tałajczyk, członek grupy.

Po chwili dodaje też refleksję o pokonywaniu innych granic w życiu -

Jak wracam myślami do tego, co było przed wyprawą, nie mogę uwierzyć w to, jak żyłem – to dla mnie totalna abstrakcja. Tak samo, jak nie potrafię sobie wyobrazić tego, co mnie czeka, kiedy przyjadę. Szkoda, że wyprawa nie trwa dłużej...


I rzeczywiście. Życie na wyprawie to zupełnie inne doświadczenie. Tu, na co dzień troszczyć się można jedynie o to, co podstawowe: jedzenie, spanie, trochę wody do mycia. To wizja daleka od zabieganej życiowymi zmaganiami perspektywy nie-wyprawowej. Jest też sporo czasu na refleksję i nowe pomysły, co robić po powrocie. Czy w domu czeka znowu szara rzeczywistość? Z tym przyjdzie się rowerzystom zmierzyć już po 25 września, gdy wrócą do Kokotka na wielkie przywitanie. Organizatorzy przygotowali masę atrakcji w ramach Wielkiego Pikniku Rowerowego: rajd Tour de Kokotek, koncert zespołu „Albo i nie", który opisuje tegoroczne zmagania rowerzystów, a także licytację roweru o. Tomasza Maniury – szefa wyprawy. Pod tym względem rzeczywiście wszystko wskazuje na to, że będzie to „Ostatnie Okrążenie". Co energiczny oblat planuje na przyszły rok? Być może rąbka tajemnicy uchyli właśnie w Kokotku, po powrocie z wyprawy. Sama licytacja roweru ma na celu wsparcie innej inicjatywy pt. NINIWA Bud (www.niniwabud.pl), czyli budowy domu dla młodzieży przyjeżdżającej do ośrodka formacyjnego w Kokotku.


Tymczasem jeszcze podróż trwa, choć już daje się odczuć perspektywę powrotu i członkowie grupy chcą wycisnąć z tej przygody, co tylko się jeszcze da. Na dobre, w Europie powitała rowerzystów Bułgaria. To pierwsza z szykujących się mnogo granic państw bałkańskich. Kolejne kraje na trasie to Macedonia, Albania, Kosowo, Serbia, Czarnogóra, Bośnia i Hercegowina, Węgry i Słowacja. Na razie Bułgaria powitała podróżników brudem, bałaganem i śmieciami, a także lichymi perspektywami na nocleg. To duży kontrast po życzliwości Turków. Udało się jednak znaleźć na niedzielę 11.09 dość komfortowy nocleg na szczycie górki z kapliczką, dwiema altankami i kranikiem z wodą. Zielone wzniesienie miało dać odpoczynek od gwaru miast. Niespodzianką była jednak pobudka o 7.00 z powodu akurat zaplanowanego tu festynu. Na szczęście, gdy ustały grane z głośników melodie, a mieszkańcy się rozeszli, rowerzystom trudy minionego tygodnia zrekompensowała krystaliczna cisza.

Sporym problemem w czasie jazdy są ciągle nieustające choroby jelitowo-żołądkowe. Epidemia towarzyszy grupie już kilka tygodni, dotykając coraz inne osoby. Trzeba sobie z tym radzić po wyprawowemu – pijąc colę. To w tych warunkach dość dobre lekarstwo. Mimo to humory ekipy nie opuszczają. Rowerzyści urozmaicają sobie czas i atmosferę wygłupami, żartami, a nawet dzielą się na kolumny wymyślając coraz ciekawsze kryteria. Jednym z nich był niedawny wierszyk o rowerzystach. Fani rowerowej poezji znajdą go w jednej z relacji na www.niniwateam.pl.

 

Galeria zdjęć z 6 tygodnia wyprawy:

 

 

Zobaczcie też: Relacja z pierwszego i drugiego tygodnia Misji  , trzeciego tygodnia Misji JuT , czwartego tygodnia Misji JuT , piątego tygodnia Misji JuT oraz  NINIWA Team nie zostaje na kanapie

Źródło: Krzysztof Zieliński - NINIWA Team

Tags: Wyprawa, NINIWA Team

Patronat / Współpraca

79 tour de pologne 2022 logo

 

Podkarpacka-Liga-Rowerowa

MaratonMTB.PL

 

 

 

Tauron Lang Team Race psr  Mistrzostwa Polski w kolarstwie szosowym

 LOGO Vienna Life Lang Team Maratony Rowerowe BIKE DAYS logo NT150px 

  logo face black  150cm PĘTLA KOPERNIKA

Harpagan 52 - Człuchów